|
|
Ten blog jest moimi zapiskami moimi myślami czyli co przezywam co czuje w moim zasranym życiu
piątek, 02 marca 2012
zawieszenie
doszłam do wniosku że muszę zawiesić bloga gdyż nawet nie mam czasu na dodawanie nowych wpisów za dużo teraz się dzieje.
piątek, 23 grudnia 2011
krok w tył
dawno mnie tu nie było ale duzo miałam na głowie. cały miesiąc prądu nie miałam i ogulnie miałam ważniejsze sprawy niz notka w blogu. Ogólnie mysle o zawieszeniu go...
ostatnio mama miała spore problemy finansowe jak wspominałam wczesniej odciieli nam prąd i z ledwośćią przezylismy bo i na jedzenie brakowało ale udało się teraz szykujemy sie do wigilii
kilka dni temu zrobiłam sobie rany na rece maszynka do golenia po tym jak mama mi zrobiła awanture to czasem naprawde boli gdy sie nie jest docenianym. A to nie jest pierwszy raz czasem to mam chcec uciec gdzieś żeby miec swiety spokój ale jak zrobiłam sobie rany na ręce nie myslałam co robie a przeciez juz tyle sie nie ciełam. Wiem ze to są kroki w tył ale czasem to silniejsze odemnie , nie mam siły rece mi opadaja a w środku sie gotuje i to jest najgorsze bo nielubie jak tak we mnie sie zbiera bo to sie zawsze kończy spotkaniem z zyletką ...:(
Co do tych komentarzy nie podoba mi sie ze piszecie ile tu sznyt ktoś sobie zrobił ja pisze tego bloga aby własnie wyrzucic z siebie nerwy a nie po to zeby sie pochwalić. Ja ten blog traktuje jak rozmowe z przyjciołką której nie mam i absolutnie nikogo nie namawiam do tego aby sie pociął bo mu ulży. Byłam młodsza jak w to wleciałam mam juz skonczone 20 lat a to dalej robie i naprawde dziewczyny nie wchodzcie w to bagno bo nie warto was, waszych rodzin i przyjacił bo takie okaleczanie nie zawsze kończy sie dobrze....
jeszcze jedno chciałam wszystkim życzyć wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku aby wszystko jakoś wszystkim się poukładało

piątek, 23 września 2011
depresyjny wieczór
dziś mam strasznie depresyjny wieczór od bardzo dawna takiego nie miałam zrobiłam sobie na ręce 3 kreski nie do krwi bardziej to zadrapania ale sprawiły mi taka przyjemność że sobie nikt tego nie może wyobrazić a dawno już sobie nic nie zrobiłam. Starałam się pilnować miałam powyrzucane wszystkie żyletki ale dzisiaj jakiś plastik łamałam i były ostre kanty i w pewnym momencie może słabo ale złamałam się, zrobiłam mocniejsze draśnięcia tylko nie wiem dla czego teraz płakać mi się chce... dlatego ze się pociełam? czy dla tego ze się złamałam? tak mi teraz łzy lecą ze mam cała mokrą twarz myślę ze zaczęłam płakać ze po prostu uwolniły się emocje które tkwiły już pewien czas we mnie. Tak na dalszą skale czułam się pusta w środku pewnie dlatego coraz rzadziej tu pisałam dziękuje samej sobie ze prowadzę ten blog można nazwać chyba go pamiętnikiem bo w końcu już trochę go prowadzę i zapisuje tu swoje przeżycia,rozterki ,żale,pretensje chociaż wiem ze nie każdy to dobrze odbiera a wiem to po nie których komentarzach, ale jak człowiek nie ma komu się wygadać to musi jakoś to z siebie wyrzucić bo kiedyś w końcu wybuchnie czasem naprawdę brak mi sił do życia ale w głębi duszy wiem ze muszę być silna dla rodziny ale sadze ze dziś jeszcze poprawie to co zaczęłam tyle ze nie na ręce a na innej części ciała ........

sobota, 13 sierpnia 2011
EGZAMIN ZDANY
zdałam egzamin..:D jednak coś mi się udaje w życiu :)
poniedziałek, 04 lipca 2011
Nic lepszego człowiek nie może zrobić człowiekowi, niż uwolnić go od bólu, i nic gorszego, niż mu ból zadać...
Oj spory czas tu mnie nie było ale mam sporo na głowie kłopoty rodzinne , nauka,praktyka ,problemy z facetem itd mogłabym dalej wymieniac lecz brak mi juz na to sił bynajmiej śie nie tne jest jakis plus...
chociaż od bardzo długiego czasu mam taka ochote że brak mi słów ale wiem ze jak znowu sie potne wruce do tego bo za duzo problemów mi sie nagromadzilo ale wiem ze musze byc siilna nie tylko dla siebie ale tez dla mamy ....
19 czerwca skonczyłam 20 lat jak to szybko mija no ale cuż wole miec te 20 lat niż sie cofnąć w stecz bo wiem co wczesniej przechodziłam no chyba żeby można by było sie cofnąć ale na czystej karcie to by było nawet fajne . :) Może nie żyje długo bo w koncu co to są te 20 lat ale uwazam ze przeszłam dużo choc wiem że niekturzy mieli jeszcze gorzej ale nawet jak sobie pomyśle co było wczesniej jak byłam młodsza.... to na prawde boli czesto łzy mi sie ciną do oczu chodz wiem ze nie powinnam rozpamietywać przeszłośći (mama mi to wciąż powtarza) ale ja tak nie moge wiem że to siedzi we mnie a niekture blizny mi o tym przypominają, o tym bólu o tych wypłakanych łzach te 20 lat co dla kogos mogą znaczyć jeszcze nic to dla mnie ciężki okres ale jedno moge sobie pogratulowac to że poradziłam sobie może jeszcze nie do konca ale jest duzo lepiej niż np. rok temu ....
no a 12 sierpnia mam egzamin czeladniczy mam nadzieje że zdam ale to się okaże :)
więc narazie koncze wkoncu powoli musze brać sie za nauke wiec pewnie znowu coś napisze po egzaminach
ps. dziękuje za komentarze dzięki nim wiem ze kogoś interesuje to co gryzmole na tym blogu ....
piątek, 22 kwietnia 2011
....
Sporo czasu mnie nie było ale niemiałam czasu szkoła praktyka itd. przez ten czas nie ciełam sie wogule ale czy ja wiem czy to dobrze?? teraz wystarczy byle pretekst zebym sie rozpłakała a tak by wystarczyło kilka machniec żyletka i bym sie czuła w pełni sił przez ten okres zakonczył sie mój 5 miesieczny zwiazek nawet miałam sie zareczyc ale z drugiej strony ciesze sie ze to sie zakonczyło ....
ogólnie w życiu zaczeło mi sie układać wiec nie jest tak tragicznie ale często mam chęć siegnac po zyletke narazie daje rade ale jak bedzie za jakis czas tego niewiem
sobota, 05 marca 2011
...
2 dni temu znowu sie pociełam tym razem zrobiłam sobie 15 sznyt troszke mnie poniosło ale czuje ulge juz nie chce mi sie ryczec bez powodu w koncu co jakis czas kazdy sie musi jakoś wyładowac a ze mój sposób pozbywania sie złych emocji to zadanie sobie bólu to już inna sprawa ;p
poniedziałek, 14 lutego 2011
myśl trapi mnie...
juz spory czas nie dałam żadnj notki ale jakos nie mogłam zabrac sie do pisania a niejednokrotnie próbowałam ostatnio gnebi mnie pewna myśl czy ja wogule jestem normalna bo juz sama niewiem ....
zaczne od tego spotykam sie z kimś juz 3 miesiace wiem że on mnie bardzo kocha ciągle mi o tym przypomina.Pewnie mnie bardzo kocha ale ja im dłuzej ze soba jesteśmy to coraz bardziej sie od niego oddalam własciwie mówię mu ze go kocham ale w głembi duszy niewiem co do niego czuje czasem mysle że dziecinstwo zaraziło mnie do mężczyzn i te kłutnie mojej mamy z ojczymem kiedyś własnie on powiedział ze mama jest niezdolna do uczyc i ja pewnie taka sama bedę.Ale ona teraz zakochała sie w innym mezczyznie i jest szczesliwa choć i ja mam chłopaka to nie czuję sie tak jak przy pierwszej miłości ...
Ojczym tez mnie przestrzegał zebym nie była podobna do matki wiem ze jestem inna od niej lecz czasami mysle ze to ja jestem niezdolna do miłości ze nie umiem sie otworzyc na mężczyzn i najgorsze ze mój chłopak bedzie cierpiał przez zemnie to jest najbardziej dobijajace. Myślę że z tym powinnam isc do psychologa ale chyba bym nie umiała musze do tej mysli bardziej dojrzeć.
A co do okaleczania to 2 tygodnie temu pociełam sobie nogi juz sie zagoiło ale teraz mam taka ochote przywitac sie z żyletką tak bardzo ze sobie tego nikt niewyobrza ...............

środa, 12 stycznia 2011
niewielki powrót do żyletki
No i nie wytrzymałam gdy chwyciłam ją to musiałam delikatnie ale musiałam zanurzyc ja we własnej skurze jak o tym pisze to az takie miłe ciarki mnie przechodzą ;) wiem ze nie powinnam ale czasem nie da rady oprzec sie jej urokowi ale pociełam sie bardzo leciutko jednak jezeli nadchodzi czas na zyletke to ona sama decyduje czy mam jej uzyc czy tez nie...jest silniejsza od mojej woli....
czwartek, 06 stycznia 2011
zmiany na leprze czy gorsze?
Dawno juz nie dodawałam notek ale zajeta jestem troszke szkoła,praktyka,dom itd...
Ostatnio układa mi sie nawet dobrze idzie mi w szkole w pracy też nawet zwiazek mi sie układa ;)
chociaz w domu mam ciężka sytuacje finansowa to pomagam mamie ile tylko moge ale czasami płakac mi sie chce jak wiem że nie mamy pieniedzy ;( nie raz miałam chęć sie pociąć ale wolałam sie wypłakac w poduszke byle sie nie sięgac po żyletke
chociaż piszac o cięciu robie sobie ochote na żyletke czasami jest naprawde trudno,czasem sama niewiem co robie miałam taki moment ze miałam zły dzien i coś szukałam znalazłam zyletke i juz sie zamachnmełam na nadgarstek...ale zatrzymałam reke i ja odłozyłam bo powiedziałam sobie samej ze jestem silna ale czasem to za mało teraz jak jeszcze o tym pisze mam jesze wieksza chcec na to ale postaram sie tego nie robic wkoncu juz tyle sie nie tne a dodatkowy kłopot mi nie potrzebny...

Eh dlaczego przy kazdym wpisie chce mi sie płakac moze dla tego ze pisze to co czuje wkoncu tego nikomu nie mówie tylko wypisuje wszystko na blogu ale nic nie poradze że łzy po policzku mi spływaja ważne że nie tne sie, płakac sobie moge byle żeby sie nie ciąc ....................
sobota, 06 listopada 2010
moje sekrety wyszły na jaw ....
ostatnio gdy byłam w parku usiadłam na ławce i obserwowałam innych ludzi wszycy w takim pospiechu nie oglądają się za siebie idą tylko do przodu z taka prędkością że nawet nie maja jak nawet na chwilkę się zatrzymać...ale myślę że im tego zazdroszczę bo choć tez staram się iść naprzód to i tak muszę przeszłość brać nad przyszłość ja innaczej nie potrafie nawet ostatnio moja mama mi powiedziała że takie rozpamiętywanie kiedyś mnie zgubi...
Jejku jak ja mam wielka nieodparta chęć wziąść żyletkę i pociąć się żeby w końcu zanurzyła się w mej skórze a po chwili żeby wypłynęła krew żebym znowu odetchnęłabym z taka ulga jak po każdym kolejnym ruchem żyletki,wiem że to złe co ja pisze na tym blogu, niejednokrotnie czytałam w komentarzach że krzywdzę tym najbardziej swoich bliskich ale co jeżeli nie znam innej ucieczki od problemów,za dużo mam myśli w swojej głowie na prawdę by było mi o wiele lepiej zapomnieć o tym co kiedyś było za dużo zła mnie spotkało ;( a może w końcu o tym napisze żeby każdy kto przeczyta ten blog nie pisał mi takich tekstów ''że ja jeszcze gówno przeżyłam''w końcu mam tylko 19 lat i co ja mogę wiedzieć o życiu .... takie słowa na prawdę bolą tym bardziej jeżeli to pisze ktoś obcy która nawet chwili nie spędziła z tobą i cię nie zna ale myśli że wszystko wie.....
To moze zaczne od początku urodziłam sie 19 czerwca 1991 r. w Lubaniu moja mama dała mi na imei Marta chciaż nie do końca gdyż ja się urodziłam kilka lat po tragicznej śmierci mojej cioci która zginęła w wieku 1.5 roczku wiec mama pozwoliła mojej babci dać mi imię Marta bo ona jakieś inne chciała dla mnie wybrac ale dla mojej babci to było ważne i własnie z babcią, kuzynami i siostrami mamy, mieszkałam w Pisarzowicach do 7 albo 8 roku zycia ale juz tam zaczeły sie pewne problemy .....
gdy byłam w wieku 5 lub 6 lat mói kuzyni i ich kolega mieli już popęd seskualny wiec brali mnie do parku lub na łąke kładli sie na mnie obmacywali ,dotykali ...na szczecie zawsze sie broniłam jakos na swoj sposób i nic takiego mi nie zrobili ...ale za to kto inny zrobił... . Moja mama urodziła mnie we wczesnym wieku miała 18 lat jak przyszłam na swiat nie wiedziała jak sie mna zajać a że ona był katowana przez swoja matke to i mnie sie zebrało od niej do czasu gdy nie zmadrzała wiec ja jako dziecko nie miałam przychylnego życia ale to jeszcze nie wszystko to dopiero poczatek...
moim dodatkowym powodem do smutku był brak ojca którego wiedziałam że gdzies mam ale nie miałam z nim stycznośći wiec jak moja mam sie ożeniła to byłam w siódmym niebie i wtedy zamieszkalismy koło Zawidowa ale moje szczescie trwało gdzieś pół roku nie wiecej bo sie okazoało że po pewnym czasie matka mojego ojczyma nie uznawała mnie jako wnuczke byłam dla niej zbednym obciążeniem dla związku moich rodziców i wkoncu przy moich wszystkich przyszywanym kuzynostwie to ja byłam ta najgorsza to ja byłam tą sponiewieraną i własnie to mi sie obrywało za kuzynów czy kuzynki co bym nie zrobiła zawsze byłam zła....i mysle ze od tego zaczeły sie moje najgorsze problemy ale to nie wszystko...
moja mama po urodzeniu mojego pierwszego brata była tez nerwowa wiec to mi sie jak zwykle obrywało potrafiła nawet mnie skopac bo o pasie nie wspominam ale ona wkoncu była jeszcze bardziej bita...
gdy zaczełam szukania wsparcia to zaczełam pisac listy i dzwonic do mojego bilogicznego ojca jak z nim rozmawiałam było ok ale jego zona zawsze sie wtrącała a wtedy juz nie było za dobrze gdy zaczynała mnie wyzywac od benkarta który nie zna sojego miejsca wiec zaprzestałam całkowicie kontaktu z moim ojcem ;(
po pewnym czasie ojciec mojego ojczyma zaczął mnie molestować w małym tego słowa znaczeniu a puzniej prubował coraz wiecej a wtedy miałam gdzieś z 10 lat i wtedy zaczoł mnie lepiej traktowac zaczoł brać na wycieczki rowerowe, lubiłam na nie jezdzic do momentu gdy kazał mi sie w lesie połozyc na ziemi tez lubiłam jezdzic nad staw ale gdy tam raz przenocowałam wiecej razy nie chciałam bo gdy usnełam z bratem w łuzku to kochany dziadek włozył mi reke w majtki a puzniej kazał byc cicho....ale to nie on zrobił mi naj większa krzywdę bo on w końcu tylko mnie molestował.
Moja ciocia utrzymywała z nami mały kontakt bo sie wyprowadziła i mieszkała ze swoim synem u swojego faceta wiec pewnego razu mnie zaprosili do siebie na tydzien czy 2 tygodnie juz nie pamietam...
gdy nastała pierwsza noc przezylam cos strasznego facet mojej cioci wnocy wkradł sie do pokoju gdzie spałam i wlazł do łużka gdy sie obudziłam prosiłam by wyszedł ale on powiedział że obracali mnie kuzyni to i on moze zaczełam uciekac ale złapał mnie i na rękach zaniósł do łuzka a gdy chciałam krzyknąc powiedział ze jezeli komus powiem to zniszcze cała rodzine wiec sie zmknełam a on...wtedy wszedł we mnie własnie wtedy z tym okropnym bulem pozbawił mnie dziewictwa i zgwałcił wtedy miałam 13 lat ...
i tak to się toczyło gdy wracałam do domu molestował mnie ojciec mojego ojczyma a jak mama chciała żebym jechała do cioci w każdy wolny weekend ,wakacje ,czy ferie nie umiałam sie przeciwstwić więc jechałam a on tam ze mną robił co chciał i własnie przez te okoliczności w moim życiu jestem zamknięta w sobie dopiero tutaj mogę powiedzieć w pisemny sposób co czuje....
to było moje najgorsze przeżycia choć nie wszystkie ledwo to napisałam ale niech ktoś mi powie że ja gówno przezyłam i ze miałam cudne życie to sobie chyba żyły podetne...;(
wtorek, 19 października 2010
rozstanie po raz kolejny i ostatni...
rozstałam się z Grześkiem po raz kolejny,chociaż miałam chęć się pociąć choć nie z jego powodu to i tak tego nie zrobiłam jakieś postępy...ale wracając do G... to miałam nadzieje z to dłużej przetrwa myślałam ze oboje się zmieniliśmy ,dorośliśmy ale to nie tak...zmieniliśmy się ale nie wystarczająco i wątpię żebyśmy kiedykolwiek jeszcze wrócili do siebie ale po tym rozstaniu miałam dziwną sytuacje zawsze po rozstaniu z nim ryczałam dnie i noce a teraz choć się z nim rozstałam to czułam smutek ,spłynęła mi tylko jedna łza po policzku i nic więcej od soboty nic ani jednej łzy.Aż do chwili, tak bardzo chciałam się wypłakać a nie mogłam aż się w końcu udało, wypłakałam wszystkie łzy jakie miałam wypłakać i ten smutek w końcu mi minął z każdą kolejną łzą zrobiło mi się lżej teraz wcale nie winie ani jego ani siebie za to ze nam się nie udało zbyt dużo nas różni że byśmy byli razem im dłużej pisząc te słowa dochodzę do wniosku że to uczucie co kiedyś było tak silne i mocne to już minęło. Teraz we mnie są pozostałości tego uczucia można powiedzieć że namiastka i zrozumiałam ze to koniec ....koniec
wtorek, 28 września 2010
...
oj długi czas tu już nic nie wpisywałam ale czasu nie mam za bardzo ;/ w końcu praktyka i szkoła zajmuje większość mojego czasu...
ostatnio jak się pocięłam chłopak mnie ''przyłapał'' na szczęście było już prawie zagojone wiec wkręciłam mu ze to stare blizny ale i tak nie uwierzył muszę teraz się bardziej pilnować..;(
ogólnie i tak lepiej mi sie układa ale dalej mam jakies gorsze dni i wtedy własnie sie tnę bo jezeli tego nie zrobię czuje się jeszcze gorzej a wtedy tnę się z podwojona siłą, tez tak myślę dla czego nie mogę z tym skończyć raz na zawsze wiem że to już uzależnienie, nie raz próbowałam z tym skończyć ale tak łatwo się nie da, tym bardziej jak ma się takie problemy i to nie tylko te terazniejsze ale te z przeszłości ciągle mnie dręczą ...to jest naprawdę trudne chociaż niektórzy tego nie rozumieją, mówią mi że to jest jedynie moja głupota i dziecinada że na swój wiek powinnam już o tym zapomnieć no ale jak przez ten cały okres z tym nie skończyłam to czy mi się to uda nie sądzę ....
czwartek, 26 sierpnia 2010
...
Dzisiaj po tak długiej przerwie pociełam się może nie mocno ale fantastycznie się czuje tak lekko mi sie zrobiło, uczucie nie do opisania oj brakowało mi tego ;))
sobota, 14 sierpnia 2010
która droga lepsza ?
ostatnio coś dzieje się w moim życiu chociaż nie tnę się to nie brak mi wrażeń. Spotykam się z panem X** i chociaż jesteśmy blisko ze sobą to raczej do niego nic nie czuje tak mi się wydaje, jesteśmy na poziomie lubienia się jak on to nazywa, wszystko było by oki gdyby nie pan G** tak moja pierwsza miłość i własnie mam dylemat bo zaczełam pisać z panem G** i coraz bardziej mi się to podoba że tylko jak zamknę oczy i o nim pomyśle robi mi się gorąco i nie wiem co mam zrobić umówić się na spotkanie z G*** czy może odpuścić...? w końcu 2 razy do tej samej rzeki się nie wchodzi no w naszym przypadku to by było z 4 razy ;/ no ale jak moja przyjaciółka powiedziała żebym szła za głosem serca ale czy warto jeżeli znowu będę miała cierpieć może jednak warto nie wiem już sama ale chyba nadal go kocham ale czy to możliwe po takim długim czasie w końcu to przez G** się też podłamałam to był jeden z kilku powodów dla czego zaczełam się haratać nie wiem już co i jak hmmm czy może zainwestować w nowa znajomość z X** i poczekać a może pojawi się uczucie ???
wtorek, 10 sierpnia 2010
....
ostatnio znów coś sie zmienia w moim życiu, ale na razie o tym wole nie pisać. W sobotę była powódz w moim mieście niestety część miasta strasznie wygląda że aż łzy cisną się do oczu i mówię tu o sobie gdzie woda mojego domu nie dotkneła na szczęście. Ale co maja powiedzieć ludzie którzy już nie maja jak wrócić do domu bo już go nie mają? nie wiem naprawdę coś strasznego ...
Ja przez cały tydzień byłam u znajomego we Wrocławiu bardzo miły to był tydzień to trzeba przyznać ;) ogólnie u mnie jest dobrze nie tnę się, chociaż mam myśli pesymistyczne.
to ważne że już się nie tnę, można chyba powiedzieć że skończyłam z tym, chociaż jak teraz o tym pisze to mam chęć sięgnąć po żyletkę, ale wiem że dam rade i nie zrobię tego ,wiem już ze jestem silniejsza niż rok temu, lecz boje się że jak przyjdą jakieś trudniejsze dni to mogę się zawahać i ze mogę użyć żyletki by zrobić sobie krzywdę, ale mam nadzieje ze taki dzień nie nastąpi ;)
niedziela, 27 czerwca 2010
....
od paru dni to lecę ciągle na lekach przeciwbólowych chyba coś mam z nerkami ale żeby być pewna muszę iść do lekarza znowu ;/ byłam na cmentarzu ale poszukiwania grobu ojca trochę dłużej mi zajmie no ale cóż niby bym mogła iść do jego głupiej żony no ale wole nie ryzykować, zobaczę jak to się wszystko potoczy ale bym z chęcią coś sobie zrobiła no ale wole nie zaczynać...
poniedziałek, 21 czerwca 2010
....;/
no 19 czerwca skończyłam 19 lat ojej jaka stara już jestem ;) ale tak do rzeczy ostatnio pisałam o swoim ojcu i tak o nim ciągle myślę i postanowiłam pojechać do Zgorzelca i odszukać jego grób i się z nim w końcu pożegnać, sądzę że to mi pomoże się jakoś zamknąć dany rozdział mojego życia ;) z moja mama rozmawiałam o tym ale ona uważa ze to bez sensu powiedziałam jej ze nie wie co ja czuje a ona się ze mną zgodziła. ehh nie wiem ale wiem jedno muszę z ta sprawą skończyć jak najszybciej ponieważ przez to mam coraz większego doła ;(

piątek, 18 czerwca 2010
wspomnienia to taka krucha chwila ...:(
dzisiaj sobie tak słucham muzyki i natrafiła się jedna piosenka która od dawna łapie mnie za serce nie wiem czy ktoś zna ale jest to Hurt Christiny Aguilery piekna piosenka jak ją słucham zawsze pojawiaja mi sie łzy w oczach nie wiem dlaczego tak jest ale zawsze kojarzy mi sie ona z moim ojcem jak jej słucham cała ta tesknota,ból,zranione uczucia które moze troche zanikły ale dalej we mnie siedza odzywają sie, akurat własnie jej znowusz słucham chyba z 10 raz dla niektórych moze to idiotyczne ale choc miałam ojczyma choć mówiłam do niego kiedys tato to tak naprawde wiedziałam że mój ojciec nie jest przymnie ten prawdziwy TATO może on mnie nie wychował,nie troszczył sie o mnie ,nic tak naprawde nie miał ze mną wspólnego to pragnełam od zawsze jego choć malutkiego zainteresowania tą kiedyś mała dziewczynka którą byłam tym choc małym zainteresowaniem którego od niego nigdy nie miałam dla czego jak pisze te słowa tak w środku mnie boli tak bardzo bym chciała cofnać czas,więcej móc z nim porozmawiac choc to tylko wystukane słowa na laptopie to strasznie bolą,choć tylko pisze o tym co czuje to łza za łza spływaja mi po policzkach dla czego życie musi być takie trudne pamietam jak raz sie z nim spotkałam choć to nie było zbytnio przyjemne spotkanie przez jego żone to i tak wspominam je przez cały czas dla czego nie moge mieć wspomnien po ojcu jak normalna dziewczyna po ojcu, tak bardzo bym chciała cofnac czas,a przez te wspomnienia ten ból sie pogłębia...;(

niedziela, 06 czerwca 2010
...
aj dzisiaj mam więcej wolnego czasu to doszłam do wniosku ze coś napiszę na blogu :)) ostatnio układa mi się dobrze można powiedzieć ze aż za dobrze no ale pociąć się dalej mam ochotę, pewnie gdybym miała przed sobą żyletkę to bym się skusiła ale z drugiej strony to wiem ze nie powinnam o takiej możliwości myśleć no ale nie wiem od czego to zależy ze tak jak palacze maja chęć sięgnąć po papierosa to ja mam chęć sięgnąć po żyletkę jak o niej myślę to aż czuje takie ciepło ,tęsknotę nie wiem, czasem jak nie mogę wytrzymać bez żyletki a mam ochotę się pociąć to się drapie czasem i do krwi ale bynajmiej wtedy mogę powiedzieć ze ktoś mnie podrapał bo na ślady żyletki wszyscy są już u mnie wyczuleni jejuś jak ja tęsknię za tym bólem za widokiem pociętych rąk ,nóg i innych części ciała aj muszę przestać już o tym pisać bo coraz większą mam ochotę ...
poniedziałek, 17 maja 2010
obawy...
oj znowusz zaniedbałam blog, ale jakoś znowu nie maiałam czasu, za to dzisiaj usiadłam przed laptopem i sie moge troszke odpreżyć chociaż cieżko mi...może napisze najpierw ze moja mama sie juz rozwiodła, chłopcy zostaja z nami i zaczyna nam sie układać, nawet poznałam fantastycznego faceta i mysle że może wyjsc z tego cos poważniejszego chciałabym a zarazem sie boje, niewiem ale obawiam ze od tych awantur w domu, od tej przerwy,od tych żeczy co się ze mna działy, to sie zaczełam bać bliskosci, chociaz w głebi siebie chcialabym śie przytulić do niego z całych sił, ale sie boje nie wiem dla czego boje sie tego co moj ojczym mówił ze bede jak moja mama i nie bede miała uczuc do facetów ze nie bede umiała kochac ale w to juz watpie poniewaz coraz bardziej sie zadużam w K**** w srodku czuje straszna niepewnosc czegos takiego chyba nigdy nie czułam moze dlatego ze mi zalerzy ,niewiem juz dla czego obawiam sie jakiego kolwiek zwiazku, boje sie zblizenia z męszczyzną inaczej było jak spotykałam sie z facetam tak o, bez żadnych uczuć ale tutaj juz cos czuje i zaczełam sie bać....gdy zaproponował wyjazd na kilka dni to miałam chęć sie zmniejszyć i schowac gdzies w nore zeby nie było mnie widac cos takiego ostatnio czułam jak mała dziewczynka ale jednak chce podjac te ryzyko..teraz tak mysle ze nie chciałam sie agazowac emocjonalnie dlatego uciekałam przed ludzmi, czasem gdy mysle co sie zmieniło w moim zyciu to pewnych zeczy sie nauczyłam wkoncu juz sie nie tne od sporego czasu, zobaczymy do pierwszych emocjonalnych problemów moze teraz je mam i mam ochote sie pociąć ale wiem ze nie moge bo to bedzie znaczyło ze jestem słabsza niż ogulnie jestem ,musze być silna musze pokonać nastepna bariere w moim dziwacznym ,niezrozumiałym zyciu musze przetrwać a morze akurat uda mi sie z tej sytuacji wyjsc obronna reka ....moze akurat nam coś z tego wyjdzie ...

czwartek, 25 marca 2010
przemyślenia
ostatnio chodzi mi po głowie jak bardzo sie zmieniłam przez te lata czy może wogule sie zmienilam ... trudno mi samej zadac sobie te pytanie ...
Przez ten ostatni rok moje samopoczucie uległo zmianie nie jest tak zle a moze tylko mi sie wydaje ??? ale sadze ze gdy pisałam wczesniej ze rodzina mnie nie akceptowała to miałam na pierwszym miejscu na mysli siebie samej byłam zbyt zamknięta w sobie i złych ludzi do siebie przyciagałam ale wiem ze to moja naiwnosć do takiego stanu mnie doprowadziła przez własna głupote bym trafiła do psychiatryka nie mówie ze przestałam sie ciac ale chodzi o to ze chociaz pisałam ze niechce zeby ktoś o tym wiedział w głembi duszy miałam nadzieje ze ktos to zauwazy mysle ze chciałam zwrócić na siebie uwage ale to przez to ze czulam całe zycie sie odepchnieta .
sadze ze dorosłam i zaczyna powoli myslec racjonalnie zaczynam myslec o przyszłośći,niewiem jak to będzie wygladało za kilka lat ale mam nadzieje ze jeszcze mi sie ułozy czasem jeszcze wpadam w tzw.(mała depresje) jeszcze sie tne bo czuje czasem ze moj organizm tego potrzebuje czasem jest to silniejsze ode mnie,no ale cóz wkoncu mówia ze to jest jak narkotyk i chyba maja racje bo jesli tak naprawde dzieki cieciu sie ktos umie lub moze sie unies poza włsne cialo to szybko moze wpasc w wir zyletki wiem że większość z osób którzy czytaja ten blog tego mogą nie zrozumiec i nie dam rady tego wytłumaczyc ale mi to pomaga moze jest to masochizm chociaż ja tego tak nie uwarzam .
Tez sadze ze duzo mi dało rozejscie sie rodziców nie ma juz tych awantur co kiedys jeszcze tak naprawde nie doszłam do ładu ale kiedys napewno to sie stanie za to sie zaczełam wyciszac zaczynam w końcu sama sie rozumiec czasem jest to wspaniałe ale czasem tez przerazajace ...
muszę tez przyznać ze ten blog mi tez pomógł przez te kilka lat od kiedy zaczełam go prowadzić zaczełam się wyciszać może dla tego ze w końcu miałam komu się wygadać(wypisać) to jest takie uczucie jak bym mogła porozmawiać z przyjaciółka ,wyżalić się jej może i nie mam do dziś takiej prawdziwej przyjaciółki ale to dla tego ze straciłam zaufanie do ludzi może kiedyś to tez się naprawi ale tego jeszcze nie wiem mam tylko taka mała nadzieje ...

wtorek, 16 marca 2010
troche juz nie pisałam no ale cóż szwy już dawno mam zdjete narazie wszystko ok a wczoraj zrobiłam sobie tatuaz bół był niesamowity ale warto było ;) teraz czekam tylko az sie zagoi a oto on... tylko ta fotka nie oddaje tych kolorów i nie jest za wyrazna no ale trudno...
jeszcze muszę uzupełnić tło bo już nie dałam rady usiedzieć ciekawe jak będzie wyglądać jak się zagoi ;)
niedziela, 07 lutego 2010
operacja
Nie pisałam znowu ostatnio bo zle sie czulam i nie chodzi o samopoczucie tylko o silny bol brzucha w piątek sie okazało ze muszę iść na operacje bo niby mam zapalennie wyrostka ale już po operacji wyszło ze to nie wyrostek ale bardzo duży węzeł chłonny wiec wycieli mi i wyrostek i ten wezeł i niewiedzą co jest z tym wezłem a wyniki beda za 2 tygodnie ....
no ale dzis sie lepiej czuje jestem juz w domu troche obolała ale jakoś zyje :) mam nadzieje ze z tym wezłem nic złego nie wyjdzie, i tylko zeby mi sie ta rana na brzuchu jak najszybciej sie zagoiła . Przez tą operacje musze przełożyć zrobienie tatuazu a miałam robic juz go 15 eh wszystko sie sknociło...;/ a jeszcze dentysta mnie czeka brrrrrrrrrr chyba ktoś z góry mnie karze ;(
piątek, 15 stycznia 2010
po przerwie ...;/
Oj dawno juz nie pisałam ale jakos ani okazjii ani checi nie miałam...no ale tez miałam przerwe w okaleczaniu sie ta przerwa trfała do wczoraj ale jakie to było uczucie gdy żyletka zanurzyła sie w mojej skurze, jakie to było uczucie az cięzko je opowiedziec to cos jagby dusza sie uniosła fantastyczne uczucie tez trzeba przyznac że długo wytrzymałam no gorzej jest dzisiaj bo cała obolała jestem od tych ran ale to norma ;).

|